środa, 27 lutego 2013
Rozdział 1
Otwieram oczy i ledwo co się podnoszę, uderzam czołem o sufit w pokoju. Śpię u góry na piętrowym łóżku, a moja siostra bliźniaczka na dole i co lepsze nic jej się nie dzieje.Tyle, że to ja mam wielką fioletową plamę na czole,którą zamazuję fluidem codziennie, a żeby nie było widać różnicy pomiędzy moją naturalną skórą a pudrem w kremie,którego nienawidzę muszę nakładać go na całą twarz.
Zchodze po schodkach na dół i krzyczę Simonie do ucha żeby się obudziła. Podchodzę do szafy i wyciągam z niej przygotowane dzień wcześniej rzeczy na rozpoczęcie pierwszej liceum. Jak zawsze moja siostra obija się ze wstawaniem z łóżka więc idę jako pierwsza do łazienki umyć się, ubrać oraz nałożyć fluid. Gdy wychodzę moja siostra wpada do niej jak poparzona.
- Trzeba było szybciej wstać.-mówię przelotnie i idę.
- Trzeba było szybciej wstać.-powtarza.-Samej trzeba było wcześniej wstać. Nakładasz ten fluid z godzinę. -zamyka drzwi.
Po dwudziestu minutach, gdy już jesteśmy gotowe zchodzimy na dół, jemy śniadanie i wyjeżdżamy do szkoły.
- Pa - całujemy mamę w policzki i wychodzimy szybko z samochodu.Biegniemy na sale gimnastyczną najszybciej jak możemy,ponieważ jesteśmy spóźnione.Otworzyłam drzwi i wbiegłam na salę.Wszystkie oczy zwróciły się ku nam.Widzę,że moja siostra robi się czerwona jak burak i nie tylko ona,ale ja też.Mojej czerwoności tak nie widać,ponieważ mam "centymetr" pudru na twarzy.Łapię Simone za rękę i ciągnę ją na trybuny.Siadamy na dwóch miejscach,które są wolne.Odwracam się do tyłu,ponieważ słyszę dwóch śmiejących się głośno chłopaków,którzy mnie po kilku minutach irytują swoimi śmiechami.Już chcę im wygarnąć żeby się uciszyli i powiedzieć im co myślę na ich wygłupy ,ale odmawia mi głosu gdy widzę chłopaka o ciemno brązowych włosach ułożonych lekko do góry z przodu,twarz ma szczupłą,podłużną.Jego uśmiech jest zniewalający.Po chwili jego czarne jak węgiel oczy zwracają się ku mnie.Szybko odwracam się i pocieram kark.
-Idę do toalety.-mówię do siostry i wstaję.Wychodzę na korytarz i słyszę jak drzwi które przed chwilą się zamknęły znów zostały otwarte przez kogoś.Nie chcę się odwracać i patrzeć kto wyszedł za mną więc wyciągam z torebki lusterko i udaje,że się przeglądam.Przechylam lusterko i patrzę kto to.Znów ten sam chłopak,który śmiał się mi nad głową.Prostuję się,wygładzam spódniczkę i udaję pewną siebie,chociaż tak się nie czuję po czym idę pewnym krokiem do łazienki.On wraca na salę gimnastyczną.Myję ręce,twarz i myślę o tym,że muszę tam wrócić,chociaż nie chcę z całego serca.Słyszę dzwonek,otwierające się drzwi od sali i czuję ulgę.Wysyłam do Simony smsa ,że ma przyjść do łazienki.
Po kilku minutach zjawia się.
- Widziałaś go? Widziałaś? - krzyczy Simona.
- Kogo? - pytam.
- No tego przystojniaka!
- Widziałam - uśmiecham się do niej.
Audrey
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz